Menu Zamknij

Bliskość a poczucie bezpieczeństwa – jak kochają osoby z syndromem DDA?

Dziecko rodząc się potrzebuje bliskości drugiego człowieka do prawidłowego rozwoju emocjonalnego i fizycznego. Jego brak może szkodliwie wpłynąć na poczucie bezpieczeństwa małej istoty oraz na jej przyszłe życie. Tworzenie więzi między dzieckiem a rodzicami jest kluczowym elementem rozwoju. Dotyk rodzica czy opiekuna działa na dzieci uspokajająco, powoduje wydzielanie endorfin oraz znacząco obniża uczucie lęku przed otaczającym go światem. Jednak nie wszystkie dzieci otrzymują wystarczająco dużo bliskości i troski, aby poczucie bezpieczeństwa poprawnie się wykształciło a rozwój dzieci przebiegał prawidłowo. Według teorii hierarchii potrzeb sporządzonej przez Abrahama Maslowa poczucie bezpieczeństwa jest jedną z podstawowych funkcji życiowych zaraz obok potrzebach biologicznych takich jak jedzenie czy spanie. Są one fundamentem, na którym budowany jest dalszy rozwój człowieka. Powodują one bowiem większą stabilność jednostki czyli większą mobilizację do działania na przestrzeni życia.

Potrzeby bezpieczeństwa dzielą się między innymi na:

  • bezpieczeństwo ekonomiczne,
  • bezpieczeństwo osobiste czyli zabezpieczenie przed wszelkiego rodzaju przemocą fizyczną,
  • dobre samopoczucie spowodowane brakiem zagrożeń,
  • zabezpieczenie przed nieszczęśliwymi zdarzeniami – próba ochronienia się przed wypadkami, śmiercią czy chorobami.

Jednak teoria Maslowa opisuje także potrzebę miłości, przynależności oraz szacunku które jednak nie zależą tylko i wyłącznie od jednostki, a od społeczeństwa, w którym się znajduje. Komórka rodzinna jest więc pierwszą małą społecznością, do której człowiek dołącza w oczekiwaniu na zaspokojenie tych potrzeb.

Co się jednak dzieje kiedy w rodzinie zabraknie nam akceptacji i ciepła? 

Niewątpliwie będzie to oddziaływać na relacje międzyludzkie w naszym późniejszym życiu – zakładanie rodziny, stosunki intymne czy nawet zawieranie przyjaźni mogą zostać znacznie utrudnione przez brak zaufania i strach przed zranieniem. Wszystkie wymienione powyżej potrzeby łączą się ze sobą tworząc cykl – „Jeśli zaspokojone są wystarczająco potrzeby i fizjologiczne i potrzeby bezpieczeństwa, pojawiają się potrzeby miłości, uczucia i przynależności, a cały opisany już cykl  powtórzy się wokół nowego ośrodka”.  [2]

Poczucie odpowiedzialności u osób z syndromem DDA

W rodzinie, w której pojawia się alkohol ciężko jest mówić o bezpieczeństwie dlatego, że przeważnie wcale go tam nie ma. Rodzice, którzy borykają się z uzależnieniem często nie są w stanie sami sobie zapewnić wszystkich potrzeb tak, aby prawidłowo funkcjonować w świecie, a w związku z tym nie są wstanie tej wiedzy przekazać dzieciom. Przekładają więc swoje „dobro” nad potrzeby dziecka które zewsząd może spodziewać się niebezpieczeństwa. Czy będzie to spowodowane agresją ze strony rodzica, który po alkoholu potrzebuje ją wyładować? Czy może ze względu na inne wydatki rodzice nie przygotują dziecku posiłku? A może ze względu na ciągłe kłótnie pomiędzy małżonkami dzieci przestaną z troski o rodzinę dzielić się swoimi potrzebami i o nie zabiegać? Czy może same będą próbowały zapewnić sobie to czego brakuje im i całej rodzinie, bo przecież ktoś musi zadbać o to, aby wszystko miało ręce i nogi?

W związku z tym dzieci w rodzinach dysfunkcyjnych często biorą na swoje barki odpowiedzialność za to, co dzieje się w domu – za reakcje rodziców na nieprzyjemne sytuacje, za ich nieumiejętność radzenia sobie z problemami, za to że nie otrzymują od nich wystarczająco dużo miłości. Dokładają więc wszelkich starań, aby rodzina funkcjonowała tak jak powinna stąd też biorą się role wyuczone w rodzinie alkoholowej – bohater rodziny, kozioł ofiarny, maskotka czy dziecko zagubione. Z pewnością nie powinno się tak dziać dlatego, że to dorośli mają za zadanie dbać o swoje dzieci, ale dziecko w takiej rodzinie nie zastanawia się nad tym jak powinno być, a próbuje okiełznać to co jest mu znane. Wychowany człowiek w rodzinie alkoholowej nie wie jak poprawnie powinna funkcjonować rodzina dlatego, że nigdy w takiej nie żył.

Jak kochają osoby z syndromem DDA?

Dorosłe dzieci alkoholików kochają bardzo mocno. Przede wszystkim ze strachu przed porzuceniem. Podążają wyuczonymi z dzieciństwa ścieżkami, które mają zapewnić im bezpieczeństwo. W związku z tym będą ostrożnie dobierać słowa, skupiać się na oczekiwaniach swojego partnera tak, aby przypadkiem go nie rozzłościć co mogłoby się wiązać z ponownym przeżyciem nieprzyjemnych doznań. Szczególnie jeśli partner na podobieństwo rodziców również boryka się z problem uzależnień czy agresji.

Często zdarza się że osoba z syndromem DDA bierze odpowiedzialność na siebie tak aby kontrolować przyszłe wydarzenia i zabezpieczyć się przed zranieniem. Przejawia chęć wyręczenia swojego towarzysza w wielu czynnościach codziennych myśląc, że w ten sposób zaspokoi jego poczucie miłości i obdarzy go troską. Jednak powoduje to nieprzyjemne odczucie w partnerze z tego powodu, że jest traktowany właśnie jak „dziecko” a przecież również chciałby dążyć do samorealizacji i podejmować własne decyzje, snuć własne plany. W związku z tym może odczuć to zachowanie jako brak własnej decyzyjności.

Nie wszystkie jednak dzieci dorosłych alkoholików szybko decydują się na związanie z drugim człowiekiem. Przez traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa przemawia przez nie brak zaufania. Spowodowany on jest nie tylko brakiem bezpieczeństwa, ale także brakiem akceptacji własnych potrzeb przez innych ludzi. Dzieci w rodzinach dysfunkcyjnych mają problem z wyrażaniem własnych emocji ze względu na to, że nikt nie chciał ich wysłuchać, a nawet jeśli zostały wysłuchane to ich troski nie były należycie potraktowane i zostawały zepchnięte na bok. Nauczone więc milczeć, nie komunikują się z partnerem przekładając jego emocje nad swoje własne. Kieruje nimi lęk przed ponownym otwarciem się na drugą osobę ze względu na to, że nie chcą po raz kolejny zostać odtrącone. Według ich wcześniejszych doświadczeń miłość niezmiennie łączy się z cierpieniem.

Przeszkodą w wejściu w relację partnerską przejawianą przez brak zaufania jest również zazdrość,  spowodowana obniżonym poczuciem własnej wartości i myślą, że jest się niewystarczającym, by ktoś mógł obdarzyć taką osobę miłością. Dorosłe dzieci alkoholików myślą w związku z tym że osoba która wychowała się w domu bez dysfunkcji jest „lepsza” od nich samych i z łatwością mogłaby ich zastąpić w relacji, dając partnerowi to, co jest mu potrzebne. Obawa przed porzuceniem może być również wzorcem wyniesionym z domu jeśli jedno z rodziców zostało zdradzone przez drugiego. Dziecko obserwując rozwój sytuacji wyucza w sobie niechęć do ponownego uczestniczenia w podobnym zdarzeniu zasłaniając się obronnym murem przez, który ciężko jest się przebić.

W związku z tym, że jako dzieci dostrzegali raniących i groźnych bodźców osoby z syndromem DDA często nie potrafią się zrelaksować. Czują nieustanne napięcie ponieważ są przygotowane na to, że za chwilę wydarzy się coś nieprzyjemnego. Długotrwały stres również rzutuje na relacje, dlatego że tak wielkich emocji nie można ciągle utrzymać w środku, a kiedy już wylatują mogą stać się raniące dla partnera.

Czy te obawy kiedyś opuszczą osobę z syndromem DDA?

Dzieci z rodzin alkoholowych wyuczyły się pewnych mechanizmów obronnych, aby przetrwać. Teraz staje przed nimi jednak dorosłe życie i pojawiają się możliwości, aby nauczyć się na nowo pozytywnych relacji oraz otworzyć się na miłość, na którą zasługują. Niewątpliwie jest to trudny proces, utarte szlaki ciężko jest przekopać tak, aby podążyć w inną stronę. Jest to jednak możliwe. Z pewnością wsparcie terapeutyczne może okazać się przydatne przy przejściu przez ten etap. Pomocne mogą okazać się również różne techniki relaksacyjne tak, aby uspokoić buzujące, nieprzyjemne emocje. Ważna jest też chęć, a także odwaga do otwarcia się na rozmowę o własnych przeżyciach i emocjach, które nas dotykają.

Pamiętać należy jednak że niezależnie od tego w jakiej rodzinie się wychowaliśmy wszyscy zasługujemy na miłość, troskę i akceptację. Jeśli pragniemy wejść w związek z osobą, która wiele przeszła jako dziecko powinniśmy wykazać się dużą dozą wyrozumiałości, ale również otwartości na poznanie przyczyn zachowań, które mogą wydać się niezrozumiałe na pierwszy rzut oka. Każdy niesie ze sobą pewien bagaż doświadczeń. Najważniejsze jest jednak to, aby wspólnie nauczyć się radzić sobie z tymi nieprzyjemnymi kolcami i cieszyć się z tych nowych roślin które wzrastają i sprawiają, że rozkwitamy jako ludzie, a w parze tworzymy piękny kwiatowy ogród.

Więcej na ten temat możecie usłyszeć w livie prowadzonym przez Martę Lewandowską udostępnionym na stronie Stowarzyszenie Widzących na Facebooku

Aleksandra Żarnowska


Źródła:

A. Szepaniak „Zaburzenia więzi jako efekt wczesnodziecięcego krzywdzenia dziecka” s. 74
[2]Waldemar Stelmach „Jeszcze raz, ale inaczej o terorii Maslowa” MBA 4/2008

0
    0
    Twój koszyk
    Twoj koszyk jest pustyPowróć do sklepu