Ostatnio przedstawiliśmy rozmowę z psychoterapeutą uzależnień – Arturem Wierońskim. Skupiliśmy się przede wszystkim na drodze, którą trzeba pokonać, aby zostać psychoterapeutą uzależnień oraz co powinien umieć psychoterapeuta. Poruszyliśmy również temat leczenia – jego rodzaje, długość oraz czym się charakteryzują dane formy leczenia. Dzisiaj chcielibyśmy zaprezentować drugą część naszej rozmowy z Panem Arturem, tym razem skupimy się bardziej na pacjencie, uzależnieniu, współuzależnieniu oraz DDA.
Osoba zgłaszająca się na terapię to klient czy pacjent?
Pacjent. Natomiast w ośrodkach prywatnych, bardzo często jest to klient. Mam wrażenie, że jest taka tendencja, że pacjenta przekształca się na klienta. Klient brzmi dobrze, nie ma nacechowania chorobowego, pacjent tak. Ja nie używam określenia klient, lecz pacjent.
Co sprawia, że osoby zgłaszają się po pomoc? Jaka jest ich motywacja?
W większości jest to spiętrzenie się problemów wynikających z uzależnienia. Motywacja może być wewnętrzna lub zewnętrzna. Uważam, że w 90% motywacja jest jednak zewnętrzna, bo nawet, jeśli ktoś przychodzi z gigantycznym spiętrzeniem problemów (na przykład: utracił pracę, żona planuje odejść, zabrać dzieci), to ile w tym jest JEGO wewnętrznej potrzeby? Mam wrażenie, że to wszystko, co sprawia, że on do nas przychodzi jest ulokowane „na zewnątrz” – praca, rodzina, z którą może utracić kontakt itp. Natomiast spiętrzenie problemów sprawia, że pacjent w pewnym momencie, często po wielu próbach, zgłasza się po pomoc do specjalisty. Bardzo często jest tak, że osoba decyduje, że sama sobie poradzi, przestanie pić. Mija pół roku i pojawia się przeświadczenie, że pół roku nie piła, więc nie ma problemu. I znowu jest powrót do starych zachowań i nierzadko pojawia się też „nadrabianie” tego pół roku. Po którymś razie, osoba ta decyduje się jednak, na zwrócenie się o pomoc do specjalisty, bo dociera do niej, że jednak sama sobie nie poradzi.
Bardzo często ukrywają problem i próbują udowodnić, że ten problem nie istnieje.
Oczywiście. Minimalizowanie, zaprzeczanie problemowi alkoholowemu to podstawowe elementy mechanizmów uzależnienia. Jaki jest obecnie stereotyp osoby uzależnionej? Jest to mężczyzna, którego wygląd raczej nie jest zachęcający i codziennie można go spotkać pod sklepem. Przez taki rodzaj myślenia stereotypowego właśnie, osoby uzależnione twierdzą, że daleko im do osoby spod sklepu i ich problem nie dotyczy. Mają pracę, żonę i jest okej, więc żaden z nich alkoholik. Tylko przez weekend wypiją wiadro wódki, ale w tygodniu pracują, mają kontakty z dziećmi, prawo jazdy więc uważają, że nie są uzależnieni. Później się okazuje, że osoba uzależniona to nie jest tylko opisany pan spod sklepu, ale, że uzależnić można się również od drogiego koniaku wypijanego np. dwa razy w tygodniu – w weekend.
Kto zgłasza się po pomoc do psychoterapeuty uzależnień? Czy zgłaszają się rodziny, pary, czy jednak przychodzą osoby indywidualne?
Najczęściej zgłaszają się mężczyźni. Pary, jeśli się zgłaszają, to raczej jedna osoba jako uzależniona, a druga osoba jako współuzależniona. W takiej sytuacji nie może prowadzić ich ten sam psychoterapeuta.
Czym różni się terapia osoby uzależnionej i osoby współuzależnionej?
W pierwszym etapie niczym. W obu przypadkach najpierw skupiamy się na tym, czym jest uzależnienie. Osobie uzależnionej, aby wiedziała, z czym się zmaga. Osobie współuzależnionej, aby wiedziała, z czym parter/ka się zmaga. W drugiej fazie osoba uzależniona skupia się na tym, co zrobiła ze swoim życiem, jak można to naprawić, jak może spróbować nauczyć się żyć ze swoim uzależnieniem. Osoba współuzależniona, najczęściej, pozbywa się swoich utartych schematów zachowań, które zapewniały komfort swobodnego picia partnera/ki. Na przykład wylewanie alkoholu do zlewu – w myślach osoby współuzależnionej miało sprawić, aby partner/ka przestał/a pić. Natomiast czy partner/ka ma wpływ na to czy człowiek uzależniony przestanie pić? To jest bardzo złudne, bo nie ma na to wpływu. Ma wpływ na to, żeby odciąć się od tej osoby i zacząć koncentrować się na sobie i realizować, bardzo często zaniedbane, swoje potrzeby, poświęcać sobie czas.
Psychoterapia nie jest łatwym i przyjemnym doświadczeniem, więc czy często pacjenci rezygnują z terapii? Czy z czasem wracają?
Bardzo często rezygnują ale też wracają niejednokrotnie. Duża część osób przychodzi do poradni uzależnień nie po to, aby się leczyć. Przychodzą po to, aby dowiedzieć się, że nie są uzależnieni. Chcą udowodnić drugiej osobie, że nie są uzależnieni, więc przychodzą przeświadczeni do poradni, że nie ma problemu, żeby specjalista potwierdził ich zdanie ale bardzo często jest zupełnie inaczej. Wtedy zdarza się, że „uciekają” (bo taki mechanizm obronny się u nich uruchamia), bo są wystraszeni swoim zderzeniem z rzeczywistością. Aczkolwiek staramy się to mówić w sposób delikatny, ale mimo wszystko jest w nich opór i dopiero jak „uciekną”, wyjdą, zrezygnują, a ich problemy rozwiną się jeszcze mocniej to wracają.
Zdarza się tak, że osoby kończą terapię i ponownie wracają do aktywnej fazy uzależnienia?
Tak. Zdarza się, że nagminnie tak się dzieje. Myślę sobie, że mózg ludzki jest tak skonstruowany, że bardzo szybko zapomina o negatywnych wydarzeniach z życia. Podczas terapii pacjenci pamiętają to, co zrobili czy to jak się czuli dnia następnego. Natomiast mijają dwa, trzy lata i zapominają o tym, że stracili pracę, prawo jazdy. Nie pielęgnują trzeźwości. Uważają, że się wyleczyli. Nie mają chęci na uczestnictwo w grupach wsparcia czy pogłębionych grupach terapeutycznych i bardzo szybko stare schematy zachowań dochodzą do głosu.
Czy zdarza się, że osoby przychodzą pod wpływem innych? Czy są osoby, które podjęły się psychoterapii, bo ktoś postawił im ultimatum – albo idziesz się leczyć, albo koniec związku?
Tak. W mojej ocenie jest to znacząca większość, jeśli nie wszyscy. Nawet jeśli ktoś mówi „przyszedłem sam z siebie” to przyszedł, bardzo często, tak naprawdę dlatego, że parter/ka namawiał/a, że dzieciaki się tej osoby wstydzą i te sytuacje nimi np. wstrząsnęły. Według mnie jest to przyjście z zewnętrznych powodów.
Czy jeśli ktoś został przymuszony, to czy terapia ma sens?
W większości nie ma, ale często nie ma też innego wyjścia. Bardzo dużo pacjentów jest „nakazowych”, czyli skierowanych przez sąd, bo przykładowo stosowali przemoc w rodzinie i nadużywali alkoholu i została założona np. „Niebieska Karta”. Dodatkowo, zgodnie z przepisami, osoby, które utraciły prawo jazdy za jazdę pod wpływem alkoholu, muszą przejść całą terapię uzależnień. Nierzadko są to osoby, które nie są uzależnione, ale muszą odbyć całą ośmiomiesięczną (w naszym ośrodku) terapię . Muszą się identyfikować z osobami uzależnionymi i pojawia się u nich ogromny opór, ale nie ma innej drogi i muszą to przejść. Efektywność nakazanych terapii uzależnień jest znikoma ale nawet, jeśli jedna osoba na sto, ukończy terapię i trwale przestanie używać alkoholu to będzie oznaczało, że warto je nakazywać w określonych przepisami sytuacjach.
Jak pogodzić choroby współistniejące – zaburzenia depresyjne, lękowe..?
Nie można pracować nad zaburzeniami psychicznymi, jeśli ktoś jest uzależniony od substancji – mam na myśli aktywną fazę uzależnienia. Wobec tego pojawia się podwójna diagnoza, a razem z nią oddział podwójnych diagnoz. Podczas zaburzeń psychicznych pacjenci wspomagają się lekami, odpowiednio przepisanymi przez lekarza psychiatrę. Kluczowe jest zatrzymanie uzależnienia, bo nie ma możliwości, aby osoba leczyła zaburzenia depresyjne, lękowe czy jakąkolwiek inne zaburzenie współistniejące zażywając substancje, od których jest uzależniona. Więc skupiamy się na tym, aby zatrzymać to uzależnienie. Może nie skupiamy się na tym szerzej, ale głównym celem jest zatrzymanie uzależnienia, żeby pacjenci mogli leczyć drugą diagnozę. Taka jest kolejność działań.
Jakie czynniki sprzyjają procesowi leczenia?
Jest różna specyfika pacjenta. Na pewno najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia bez oceniania, które pacjent może uzyskać z wielu różnych źródeł. Na przykład: jeśli ktoś ma rodzinę to najważniejsze będzie poczucie bezpieczeństwa w tym systemie ale także w relacji jaką tworzy z psychoterapeutą Wytworzenie bezpiecznego środowiska, które będzie wspierać pacjenta w procesie zdrowienia oraz bezpieczna, empatyczna relacja terapeutyczna. Zdecydowanie.
Jakie wyróżniamy uzależnienia?
Od substancji i behawioralne. Substancje to alkohol, narkotyki, leki, dopalacze. Behawioralne to uzależnienie od czynności – hazard, seks, masturbacja, zakupy.
Który rodzaj uzależnień jest łatwiejszy do wyleczenia?
Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Obecne podejścia jest zero-jedynkowego, tzn że ktoś jest uzależniony lub nie jest. Zgodnie z nową klasyfikacją chorób za niedługo będziemy brać pod uwagę nie tylko czy ktoś jest uzależniony ale także jak „głębokie” jest to uzależnienie. Uzależnienia behawioralne to np. seksoholizm i hazard, ale pojawiają się obecnie np. uzależnienia od smartfona i gier komputerowych. Niesamowicie trudno jest diagnozować uzależnienie od smartfona, bo dzisiaj robimy na nim wszystko – płacimy rachunki, zamawiamy jedzenie, wysyłamy maile. Trudno jest powiedzieć czy osoba, która spędza x godzin na telefonie jest uzależniona czy nie skoro załatwia swoje potrzeby. W przypadku narkotyków czy alkoholu występuje pojęcie abstynencji. Proszę sobie spróbować wyobrazić abstynencję od smartfona… Rodzi to wiele problemów i jesteśmy obecnie na etapie poznawania tego zjawiska. Dopiero urodziły się dzieci, które w wieku dwóch lat potrafią wpisać kod w telefonie, odblokować go i przełączać bajki w serwisach internetowych. Zobaczymy jaki to będzie miało efekt za kilkanaście lat…
Jakie substancje uzależniają najszybciej?
Heroina i jej pochodne, zdecydowanie.
Jakie są przyczyny uzależnienia?
W mojej ocenie jest to zaburzenie relacji i zaburzenie bliskości na etapie od narodzin do 17/18 lat. W którymś momencie ktoś (najczęściej rodzic lub prawny opiekun), coś przegapił. Coś, co było istotne. Bezpośrednimi przyczynami są zazwyczaj: nadużywanie alkoholu w domu rodzinnym, molestowanie seksualne, milczenie lub nieobecność rodziców, przemoc w rodzinie lub szkole, traumy.
Mówi się, że uzależnienia nie da się wyleczyć. Uzależnionym będzie się do końca życia, a jedyne, co jesteśmy w stanie zrobić to „uśpić” uzależnienie.
To jest przeświadczenie z lat 90. i grup AA. Jeśli mamy do czynienia z człowiekiem, który w wieku 50 lat przestał zażywać substancje, po 10 latach umarł to zmarł jako osoba uzależniona czy osoba zdrowa? Jest to dylemat. Z pewnością uzależnienie jest chroniczne, ale trudno jest mi się do tego ustosunkować jednoznacznie.
Czy cechy osobowości wpływają na uzależnienie
Jest pewna gama cech osobowościowych, która może mieć wpływ na rozwój uzależnienia. Jednak największe znaczenie mają zdecydowanie doświadczenia życiowe pacjenta i to zazwyczaj z wczesnego okresie życia, które ukształtowały dorosłego człowieka. Jest grupa cech, która predysponuje do wytrwania w trzeźwości i odwrotnie.
Jaka jest różnica między leczeniem od substancji a czynności?
Nie ma w zasadzie żadnej. Mechanizmy, które osoba uzależniona (niezależnie czy jest to substancja czy czynność) stosuje, są identyczne. Jeśli porównamy najbardziej popularne uzależnienia z obu grup – alkohol i hazard, to i tu i tu osoba ma podobne subiektywne „powody” do robienia tego od czego jest uzależniona. Oczekuje pewnych gratyfikacji, przed czymś ucieka itp.
Jak wygląda terapia osób z syndromem DDA?
Jeśli chodzi o terapię DDA to mam wrażenie, że jest to bardziej całościowa psychoterapia człowieka niż terapia uzależnień. Zespół cech charakterystyczny dla syndromu DDA, w mojej ocenie, nie do końca powinien być leczony przez psychoterapeutę uzależnień. Uważam, że geneza tego problemu jest znacznie bardziej rozległa i lepszym rozwiązaniem jest leczenie syndromu DDA przez psychoterapeutę zajmującego się pacjentem całościowo. Terapia wygląda podobnie, skupiamy się na problemach pacjenta, wypracowujemy nowe schematy działań. W przypadku uzależnienia, obojętnie od czego, jest część wspólna – uzależnienie, przyczyny. W przypadku DDA tak nie jest. Ich problemy dotykają wielu sfer i jedynym kawałkiem wspólnym jest fakt, że wychowywali się w rodzinie z problemem alkoholowym.
Na koniec chcielibyśmy przypomnieć z kim mieliśmy możliwość przeprowadzenia rozmowy. Pan Artur Wieroński specjalizuje się w leczeniu uzależnienia od alkoholu, ale również ma doświadczenie w pracy z uzależnionymi od pozostałych substancji oraz czynności. Na co dzień pracuje w Centrum Zdrowia Psychicznego i Leczenia Uzależnień w Gliwicach oraz prowadzi własny Gabinet „6-te piętro” w Zabrzu
Serdecznie dziękujemy za poświęcony czas, cierpliwość oraz możliwość przeprowadzenia tej ważnej rozmowy. Życzymy dużo zdrowia oraz sukcesów zarówno zawodowych jak i prywatnych.
Jeśli masz pytania, wątpliwości, chcesz się podzielić własnym doświadczeniem lub zwyczajnie potrzebujesz porozmawiać – napisz do nas na wsparcie@widzewiecej.pl. Wiadomości mogą być anonimowe, a do pomocy w odpowiedziach, angażujemy odpowiednich specjalistów.
